Płazińce
Księga Gości - Przeglądanie    |    Księga Gości - Dopisywanie
Strona główna


Mapa strony: Choroby \ Gyrodaktyloza \ Jak sobie poradziłem...



Jak poradziłem sobie
z pasożytami Dactylogyrus i Gyrodactylus


Po kilkunastu próbach i wielu przemyśleniach, wydaje się że metoda którą opisuję poniżej przyniosła oczekiwany sukces. Przy każdej poprzedniej próbie miałem nadzieję na pozbycie się tych uciążliwych pasożytów, lecz po niedługim czasie zauważałem że ryby znowu zaczynały się ocierać o rośliny. W takich chwilach mówiłem sobie że więcej nie podejmę próby pozbycia się nieproszonych gości z akwarium. Lecz w końcu nadchodził czas gdy zapominałem o postanowieniu i zaczynałem myśleć jak by postąpić aby uwolnić ryby od męczących robaków. Poprzednie nieskuteczne próby doprowadziły mnie do pomysłu który mógł ostatecznie rozwiązać problem, powiedziałem sobie że ktoś musi zginąć, ryby albo pasożyt. Lecz w duchu wierzyłem że ryby będą wytrzymalsze i wyjdą z tej walki zwycięsko.
Nieskuteczność poprzednich prób wiązała się z trafieniem w odpowiedni czas z drugą dawką lekarstwa. Chodziło o to aby podać drugą dawką zanim wyklute pasożyty znowu zdążą się rozmnożyć, złożyć jaja które są odporne na podaną dawkę leku. W dostępnych materiałach i zaleceniach do kupowanych lekarstw najczęściej można było wyczytać, kurację należy powtórzyć po 7-11-14 dniach. niestety problem w tym że pasożyty rozwijają się w różnym czasie w zależności od temperatury wody. I jak tu trafić w odpowiednią chwilę z podaniem lekarstwa? Próby leczenia przeprowadzałem zarówno w akwarium ogólnym jak i również kwarantannowym, czyli pozbawionym roślin i podłoża. Zawsze okazywało się że pasożyt przetrwał i rozwijał się ponownie w najlepsze a ryby znowu zaczynały się ocierać o rośliny.

Kilka miesięcy temu postanowiłem spróbować jeszcze raz. Stwierdziłem, że skoro nie mogę trafić w odpowiedni czas z podaniem drugiej dawki leku to lekarstwo należy podawać codziennie. W jednej z gazet akwarystycznych napotkałem informację o możliwości uodparniania się niektórych pasożytów na stosowane leki. Więc postanowiłem zastosować jeden ze środków chemicznych, zalecanych na te pasożyty, przewidując że jest małe prawdopodobieństwo aby nieproszeni mieszkańcy mojego akwarium mogli się z nim spotkać. Tą substancją chemiczną jest FORMALINA 37%-towa. Podejrzewam że dla przeciętnego akwarysty będzie trudna do zdobycia, ja nie miałem z tym żadnego problemu gdyż w moim mieście jest duży zakład chemiczny w którym formalina jest produkowana. Można spróbować w aptece gdzie są przygotowywane leki, kiedyś udało mi się załatwić niewielką ilość. Choć przyznam że z dużym problemem. Zalecana dawka lecznicza to 0,01-0,1 ml na litr wody dla kąpieli krótko trwałych do 45 min. W książce "Choroby ryb akwariowych" Jerzy Antychowicz nie ma podanej dawki dla kąpieli długo trwałych.
Kąpiel krótko trwała (do 45 min) stwarzała kłopot który należało rozwiązać aby móc przeprowadzić leczenie przy zastosowaniu tego leku (trucizny). Wykluczona był kuracja w akwarium ogólnym.
Pisałem kiedyś że wszystkie akwaria jakie miałem wynosiłem do piwnicy gdy stawiałem nowe, i właśnie takie akwarium postanowiłem wykorzystać do leczenia. W piwnicy stało i czekało na swój czas akwarium 200 litrowe. Akwarium to przedzieliłem na pół wklejając na silikon szybę 8mm którą zamówiłem u szklarza.

Moja klinika dla paletek


Wykorzystałem szybę 8mm gdyż musiała ona wytrzymać nacisk wody gdy w jednej połówce pływały ryby a druga była pusta. Należało rozwiązać jeszcze problem z przeławianiem ryb, mogłem za pomocą siatki łapać każdą rybę z osobna lub wykonać kosz za pomocą którego można przełożyć do drugiej połówki, z przygotowaną czystą wodą, wszystkie ryby naraz.

Moja klinika dla paletek


To drugie rozwiązanie wydawało się lepsze gdyż ryby nie były narażone na stres związany z łapaniem każdej ryby z osobna lecz w bardzo krótkim czasie były przekładane do czystej wody. A miało to duże znaczenie gdyż dawkę formaliny podawałem codziennie i była konieczność codziennego przeławiania. Kosz wykonałem z plastikowych rurek do wykonywania instalacji wodnych, do kupienia w sklepach budowlanych. Następnie obszyłem firanką boki i dół.

Kuracja przebiegała w następujący sposób:
Codziennie podawałem odpowiednią dawkę formaliny do połówki w której pływały ryby. W tym czasie w drugiej połówce była już przygotowana świeża woda o takich samych parametrach. Po 45 do 60 minutach unosiłem kosz z wszystkimi rybami i przekładałem do drugiej połówki z przygotowaną wodą. Z części w której chwilę wcześniej przeprowadzałem kurację spuszczałem wodę i wycierałem do sucha. Na drugi dzień napuszczałem do tej połówki przygotowaną wcześniej wodę i wszystko powtarzałem ponownie.

Moja klinika dla paletek


Kuracja przeprowadzana w ten sposób trwała dwa tygodnie, ryby dzielnie ją znosiły i wszystkie paletki przeżyły. Po kilku miesiącach nie zauważam aby ryby się ocierały. Sposób otwierania płytek skrzelowych jest obustronny a oddech spokojny. Badanie mikroskopowe również nie wykazało obecności pasożytów. Należy jednak pamiętać aby kuracji poddać wszystkie ryby a akwarium pozostawić puste i ewentualnie podnieść temperaturę wody. Wyższa temperatura przyczyni się do szybszego rozwoju jaj pasożyta który z braku żywiciela będzie musiał zginąć.

Przy realizacji tej kuracji musiałem rozwiązać jeszcze jeden problem. Problem odczynu wody w zbiorniku z włączonym napowietrzaniem. W akwarium głównym odczyn wody wynosi 7 do 7,2 Ph, natomiast w zbiorniku gdzie miało być przeprowadzone leczenie po jednej dobie napowietrzania odczyn podnosił się do 8,5 Ph. Tak wysoki odczyn wykluczał przebywanie ryb w takiej wodzie więc należało coś z tym zrobić. Do obniżenia odczynu wykorzystałem kwas ortofosforowy który obniżał odczyn do 7 Ph i napowietrzanie już nie wpływało drastycznie na zmianę odczynu. Przy zastosowaniu kwasu ortofosforowego pojawia się jednak pewien problem, nie sprawdza się przy twardej wodzie. Po dodaniu dawki odpowiedniej do obniżenia odczynu, woda staje się mętna i wytrąca się osad. Osad ten to węglany wapnia i magnezu. Zjawisko takie nie zachodzi przy wodzie miękkiej ale najlepiej sprawdzić to u siebie samemu. Do obniżenia odczynu można również użyć produktów firmowych np: Tetry, Sery lub Tropikala. Aby proces obniżenia odczynu wody przeprowadzić prawidłowo, to należy niewielkie ilości środka zakwaszającego dodawać do wody i kontrolować odczyn po upływie doby. W ten sposób określimy ile substancji zakwaszającej musimy podać aby uzyskać żądaną wartość.

Metodę tą możemy wykorzystać również gdy postanowimy kupić nowe ryby. Ja w tym celu przygotowałem sobie mniejsze akwarium 10litrów, które również zostało podzielone na dwie połówki.

Moja klinika dla paletek


Przy takim małym akwarium i przy bardzo małej ilości ryb możemy sobie pozwolić na brak napowietrzania. W takim wypadku odpada nam problem odpowiedniego przygotowania wody. W tym celu wykorzystywałem wodę z akwarium głównego którą podmieniałem dwa razy dziennie. Kuracja przebiegała w taki sam sposób jak opisałem powyżej.

Życzę powodzenia w walce z tymi przykrymi pasożytami.


| Orzęski Trichodina... | Płazińce-Gyrodaktyloza... | Dziurawica-Hexamitoza...